Krawaty – perfumy dla garnituru

W czasach PRL-u kojarzony z aparatem władzy oraz nazywany zwisem męskim ozdobnym, obecnie przeżywa swój renesans. Mowa oczywiście o krawacie, który po opuszczeniu ram korporacyjnej i odświętnej formalności coraz częściej zdobi szyje entuzjastów męskiej elegancji.

 

Między Chinami a Rzymem

Historia krawata jest o wiele dłuższa i ciekawsza niż mogłoby się wydawać. Dla wielu osób zaskakującym może okazać fakt, że krawat, tak jak wiele innych rozwiązań w męskiej garderobie, swój początek bierze z militarnych uniformów. Nie jest do końca pewne, gdzie wymyślono ten elegancki dodatek, jednak historycy ubioru najczęściej wskazują na dwa ośrodki starożytnych cywilizacji – Rzym i Chiny. Za pierwszym z nich przemawiają wizerunki rzymskich legionistów uwiecznionych na płaskorzeźbach zdobiących kolumnę Trajana, za drugim zaś sylwetki żołnierzy Terakotowej Armii, które zostały odkryte w grobowcu cesarza Qin Shi. Starożytne krawaty, znane niegdyś jako focale, wykonywano z wełny bądź jedwabiu, a w swej konstrukcji bardziej przypominały szale bądź apaszki. Bardzo często pełniły funkcje czysto praktyczne, a ich zadaniem była ochrona szyi żołnierza przed kontaktem z pancerzem oraz nieprzyjaznymi warunkami atmosferycznymi. Z biegiem czasu ten element stroju militarnego został podchwycony przez entuzjastów mody i przeniesiony do ubioru cywilnego. Wzbudziło to jednak protesty wojskowych oraz przedstawicieli arystokracji, którzy – by przeciwdziałać modzie – zaczęli zarzucać popularyzatorom focali chorowitość i zniewieściałość. W ten sposób starożytne krawaty nie miały szansy ugruntować swojej pozycji jako elementu codziennego ubioru. Zrobiły to dopiero kilkanaście wieków później.

Chorwacki szyk

Ci, których nie przekonuje antyczne pochodzenie krawata, często szukają jego początków w okresie wojny trzydziestoletniej, kiedy to standardem wśród zwaśnionych stron stało się szukanie wsparcia u wojsk zaciężnych. Z tego właśnie powodu u boku króla Francji występowali Chorwaci – jedni z najbardziej charakterystycznych żołnierzy tamtego okresu. Kolorowe chusty, którymi bałkańscy wojownicy dopełniali swoje uniformy, do tego stopnia spodobały się przedstawicielom francuskich elit, że włączyli je do swoich codziennych stylizacji. Co ciekawe, Francuzi nie tylko spopularyzowali ten dodatek, lecz także nadali mu nazwę – to właśnie dzięki nim do dziś posługujemy się pojęciem „krawat” (z fr. cravatte, od à la croate ‘jak Chorwat’). W ciągu kolejnych dekad forma krawata ewoluowała. W męskich garderobach pojawiały się fulary, chusty, halsztuki czy apaszki, jednak krawat niezmiennie pozostawał akcesorium kojarzonym z zamożnością oraz wysokim statusem społecznym.

A man behind a tie

Na palcach jednej ręki można policzyć osoby, które w pojedynkę zrewolucjonizowały świat męskiej mody. Jedną z nich był Jesse Langsdorf, nowojorski krawiec działający w latach dwudziestych ubiegłego stulecia, który – dostrzegając niepraktyczność ówczesnych krawatów – zaprojektował je na nowo. Nowatorski sposób ich tworzenia zakładał wykrajanie materiału pod kątem 45 stopni w stosunku do jego splotu, a następnie zszywanie całości z trzech kawałków tkaniny. Dzięki takiemu zabiegowi krawaty nie skręcały się po związaniu, a ich rozwiązanie nie powodowało nadmiernej deformacji fasonu. Projekt opracowany przez Langsdorfa w 1926 roku okazał się na tyle trafiony, że jest stosowany aż do dziś.

Krawat niejedno ma imię

Najpopularniejszym rodzajem krawata jest tzw. krawat tradycyjny, czyli wykonany z jedwabiu, o trójkątnym wykończeniu szerszej końcówki, wypełniony wełnianym bądź bawełnianym płótnem, z wiskozową podszewką. Jak twierdził Honore de Balzac „krawat to perfumy dla garnituru”. Zarówno ten w wersji gładkiej, jak i wyposażonej w mikrowzór świetnie uzupełni każdy typ garnituru. Koneserskimi wersjami takiego krawata jest model n-fold, gdzie n, znajdujące się w zakresie od 3 do 7, wskazuje liczbę złożeń jego tkaniny wierzchniej, a także typ self-tipped, w którym podszewka została wykonana z tkaniny zasadniczej. Wykorzystanie dodatkowych warstw jedwabiu w środku krawata (tzw. „duszy”) pozwala na uzyskanie pełnego, mięsistego węzła.

Opcją dla zwolenników smart casualu, dla których jednolitość tradycyjnych krawatów wydaje się zbyt formalna do codziennego noszenia, są krawaty wyposażone w wyraźną fakturę, która zależy od rodzaju zastosowanego materiału. Mowa tu o tak zwanej grenadynie – jedwabiu o charakterystycznym splocie, który jest tkany przez kilka renomowanych, włoskich zakładów, oraz o surowej wersji jedwabiu – shantungu, charakteryzującym się nieregularną, przypominającą nieco len supełkowatą fakturą. Na podobnym poziomie formalności znajdują się krawaty w wersji untipped, w których nie stosuje się wypełnienia ani podszewki, a ich brzegi są wykańczane najczęściej rulonikiem (takim samym jak w przypadku poszetek). Taka konstrukcja sprawia, że uzyskiwane na nich węzły są wąskie, z wyraźnym przewężeniem, a przez to bardzo dynamiczne.

Najniżej w hierarchii formalności stoją tradycyjne krawaty wykonane z matowej wełny, a także modele dziergane, zwane knitami, charakteryzujące się wyraźną fakturą oraz ściętą na prosto końcówką (do ich produkcji najczęściej używa się jedwabiu bądź wełny). Takie krawaty będą idealnym dopełnieniem niezobowiązujących stylizacji w duchu smart-casualu i są najlepszym rozwiązaniem dla osób, które nie mają przekonania do tradycyjnych krawatów.

 

Tekst: Dawid Tymiński